czwartek, 28 lipca 2022

Odrobina (górskiej) różnorodności

Lipiec 2022

Kraków i okolice,

i Warszawy trochę też...

  

Dni w Warszawie spędzam w trybie rozpakowanie, pranie, trening, rower, działka, trening, rower, działka, trening, pranie, pakowanie.


A później znów wyjeżdżam w góry.

Tym razem "Góry" Świętokrzyskie, Kraków, Beskid Wyspowy i Ojcowski Park Narodowy z Mamą. Jest pięknie. Krzemionki, Bukowa Góra, Łysica, Luboń, Ojców i wieczory na Krakowskim Rynku...

 

Ale... Cóż, jestem... Dziwnie zmęczona.

Przez pierwszy tydzień lipca jeszcze pracowałam, w kolejne intensywnie trenowałam, a w Tatrach, Bieszczadach i Krakowie intensywnie... Chodziłam, odreagowywałam, podziwiałam, zwiedzałam, nie chcąc "stracić" ani chwili. I oto lipiec się kończy, a ja powoli zaczynam myśleć o wrześniu.

 

I myślę o nadchodzącym roku szkolnym bardziej ze strachem, niż z nadzieją...

Więc staram się nie myśleć o nim wcale...

 

tylko podziwiać i przeżywać nadal. I tańczyć! To zawsze.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz