Czerwiec 2019
Letnie przesilenie
(nie tylko astronomiczne)
Koniec roku
szkolnego dla nauczycielki i koniec roku akademickiego dla studentki...
Czasami bywa zabawny, ale męczący...
Nie
wiem, jak się nazywam, ale za to wiem, że:
1.
Jak
się jest miłym dla uczniów i pozwala im się zaliczyć pewną część materiału
przygotowaniem prezentacji spełniających wyśrubowane wymogi
(dobre prezentacje też trzeba umieć
robić!),
to jednocześnie jest się niemiłym
dla siebie, bo później trzeba te prezentacje ocenić.
Chyba jeszcze nigdy nie napisałam tak rzetelnej (i tak kolorowej!)
Chyba jeszcze nigdy nie napisałam tak rzetelnej (i tak kolorowej!)
informacji zwrotnej na temat
prezentacji,
będącej jednocześnie narzędziem do
wystawienia
jak najbardziej sprawiedliwych ocen
za rzeczone prezentacje.
2.
Tyle
razy widziałam dzisiaj Nizinę Śląską zaznaczoną w złym miejscu,
że sama zaczęłam się zastanawiać,
czy ona nie jest gdzieś w Małopolsce.
Albo w Wielkopolsce. Albo trochę
bardziej na zachód. Albo wschód.
A może to była wyżyna...?
3.
Metodologia
w badaniach jakościowych jest absolutnie niezbędna,
aczkolwiek jest zupełnie pozbawiona
sensu,
a antropolog jest trochę jak
dziecko, które dorasta,
więc zmienia mu się percepcja, tylko
że bardziej.
I inaczej.
4.
Nienawidzę
wystawiać ocen i "upychać" zupełnie różnych ludzi
z nieporównywalnymi predyspozycjami
i talentami w sześciostopniowej skali.
A oceny zachowania to już w ogóle...
5. Jeżu kolczasty i borze sosnowy!
Zgubiłam Azję.
Lista
zadań – do zrobienia na studia
Czasami bywa zabawny, ale stresujący
i męczący...
1.
Jedyny
termin zaliczenia zaległych zajęć
(a mam takie, bo byłam na
wycieczkach szkolnych) = rada pedagogiczna.
Jedyny termin egzaminu = zakończenie roku szkolnego.
Tak, to ten sam przedmiot. Tak, muszę zaliczać i pisać
egzamin w innych terminach.
Wychodzi na to, że jakieś kłamstwo byłoby bardziej
prawdopodobne od prawdy.
Dobrze, że prowadzący też człowiek i mi uwierzył (chyba).
W każdym razie zgodził się na inne terminy.
Tak, jak naprawdę wiem, jak się czują uczniowie,
bo czasami czuję się dokładnie tak samo.
2.
Kiedy
jest pierwsza w nocy, wyjątkowo siedzę sama w domu,
jutro piknik z klasą i rada
pedagogiczna, warzywa na szaszłyczki niepokrojone, nieobecności
nieusprawiedliwione, truskawki nieodszypułkowane,
a statystyki na radę – nieprzygotowane.
I wtedy przyjeżdża człowiek
(Aleksandra) z pudłem lodów i parą rąk do pomocy,
przynajmniej przy tych warzywach i
truskawkach.
A jeszcze później leżę na brzuchu i
klikam te wszystkie nieobecności,
a ów człowiek mizia mnie po łydce
rożkiem z naturalną pastą hennową
(by Isia / Henna Hygge)
i maluje bardzo ładne coś pomiędzy
kwiatem a mandalą.
To to się właśnie nazywa przyjaźń.
3.
Jeden
z filozofów stworzył dla antropologów teorię sera szwajcarskiego,
a ponadto zaleca
„opanowanie
umiejętności argumentowania
za pomocą niejasnych terminów i posługiwania się
zdaniami,
dla których nie posiadamy jeszcze żadnych wyraźnych
reguł użycia (...)
tak jak dziecko zaczyna używać słów, których jeszcze
nie rozumie”.
No, uroczo! :D
4.
Koniec
roku szkolnego dla wychowawcy jest jak hydra.
Odhaczasz jedno zadanie z listy,
dopisujesz dwa albo i trzy kolejne.
Ale przynajmniej jestem już naprawdę
dobra w drukowaniu świadectw.
A w ich stemplowaniu to już w ogóle!
Lista zadań – do zrobienia w szkole
A czasami bywa też stresujący i męczący,
ale za to niesamowicie wzruszający i motywujący!
Dziękuję Kochani!
Rozwijajcie skrzydła i podziwiajcie (niekoniecznie podbijajcie)
świat!
Jesteście wspaniali!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz