wtorek, 30 lipca 2019

Letnie przesilenie

Czerwiec 2019
Letnie przesilenie
(nie tylko astronomiczne)

Koniec roku szkolnego dla nauczycielki i koniec roku akademickiego dla studentki...
Czasami bywa zabawny, ale męczący...

Nie wiem, jak się nazywam, ale za to wiem, że:

1.    Jak się jest miłym dla uczniów i pozwala im się zaliczyć pewną część materiału przygotowaniem prezentacji spełniających wyśrubowane wymogi
(dobre prezentacje też trzeba umieć robić!),
to jednocześnie jest się niemiłym dla siebie, bo później trzeba te prezentacje ocenić.
Chyba jeszcze nigdy nie napisałam tak rzetelnej (i tak kolorowej!)
informacji zwrotnej na temat prezentacji,
będącej jednocześnie narzędziem do wystawienia
jak najbardziej sprawiedliwych ocen za rzeczone prezentacje.

2.    Tyle razy widziałam dzisiaj Nizinę Śląską zaznaczoną w złym miejscu,
że sama zaczęłam się zastanawiać, czy ona nie jest gdzieś w Małopolsce.
Albo w Wielkopolsce. Albo trochę bardziej na zachód. Albo wschód.
A może to była wyżyna...?

3.    Metodologia w badaniach jakościowych jest absolutnie niezbędna,
aczkolwiek jest zupełnie pozbawiona sensu,
a antropolog jest trochę jak dziecko, które dorasta,
więc zmienia mu się percepcja, tylko że bardziej.
I inaczej.

4.    Nienawidzę wystawiać ocen i "upychać" zupełnie różnych ludzi
z nieporównywalnymi predyspozycjami i talentami w sześciostopniowej skali.
A oceny zachowania to już w ogóle...

5. Jeżu kolczasty i borze sosnowy!
Zgubiłam Azję.

Lista zadań – do zrobienia na studia

Czasami bywa zabawny, ale stresujący i męczący...

1.    Jedyny termin zaliczenia zaległych zajęć
(a mam takie, bo byłam na wycieczkach szkolnych) = rada pedagogiczna.
Jedyny termin egzaminu = zakończenie roku szkolnego.
Tak, to ten sam przedmiot. Tak, muszę zaliczać i pisać egzamin w innych terminach.
Wychodzi na to, że jakieś kłamstwo byłoby bardziej prawdopodobne od prawdy.
Dobrze, że prowadzący też człowiek i mi uwierzył (chyba).
W każdym razie zgodził się na inne terminy.
Tak, jak naprawdę wiem, jak się czują uczniowie,
bo czasami czuję się dokładnie tak samo.

2.    Kiedy jest pierwsza w nocy, wyjątkowo siedzę sama w domu,
jutro piknik z klasą i rada pedagogiczna, warzywa na szaszłyczki niepokrojone, nieobecności nieusprawiedliwione, truskawki nieodszypułkowane,
a statystyki na radę – nieprzygotowane.
I wtedy przyjeżdża człowiek (Aleksandra) z pudłem lodów i parą rąk do pomocy,
przynajmniej przy tych warzywach i truskawkach.
A jeszcze później leżę na brzuchu i klikam te wszystkie nieobecności,
a ów człowiek mizia mnie po łydce
rożkiem z naturalną pastą hennową (by Isia / Henna Hygge)
i maluje bardzo ładne coś pomiędzy kwiatem a mandalą.
To to się właśnie nazywa przyjaźń.

3.    Jeden z filozofów stworzył dla antropologów teorię sera szwajcarskiego,
a ponadto zaleca
opanowanie umiejętności argumentowania
za pomocą niejasnych terminów i posługiwania się zdaniami,
dla których nie posiadamy jeszcze żadnych wyraźnych reguł użycia (...)
tak jak dziecko zaczyna używać słów, których jeszcze nie rozumie”.
No, uroczo! :D

4.    Koniec roku szkolnego dla wychowawcy jest jak hydra.
Odhaczasz jedno zadanie z listy, dopisujesz dwa albo i trzy kolejne.
Ale przynajmniej jestem już naprawdę dobra w drukowaniu świadectw.
A w ich stemplowaniu to już w ogóle!

Lista zadań – do zrobienia w szkole

A czasami bywa też stresujący i męczący, ale za to niesamowicie wzruszający i motywujący!


Dziękuję Kochani!

Rozwijajcie skrzydła i podziwiajcie (niekoniecznie podbijajcie) świat!
Jesteście wspaniali!







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz