piątek, 26 lipca 2019

Obietnice przedwiośnia


Luty i marzec 2019
Udane powroty
i skromne osiągnięcia


22 lutego to harcerski Dzień Myśli Braterskiej. Tego dnia w roku 1857 urodził się założyciel skautingu, sir Robert Baden-Powell. Również tego dnia, tyle że w roku 1889, urodziła się Jego żona, naczelna skautka świata, Olave Baden-Powell. Swoją drogą owszem, różnica wieku między nimi jest dość zaskakująca. Skoro już jednak zaistniał taki niespodziewany zbieg okoliczności, uznano (moim zdaniem całkiem słusznie), że jest to doskonały dzień na harcerskie święto.
To jest taki dzień, kiedy wyjątkowo intensywnie skupiamy się na moim ulubionym punkcie Prawa Harcerskiego, który brzmi: Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza. Cała idea tego dnia opiera się na tym, że wszyscy, niezależnie od koloru skóry, narodowości, płci, wieku, wyznania, itp., jesteśmy braćmi. No, albo siostrami.
W tym roku Dzień Myśli Braterskiej wypadł w piątek, a w piątki odbywają się zbiórki mojej byłej drużyny. Wybrałam się więc na tę zbiórkę, żeby odwiedzić moje kochane Harcerzątka i przede wszystkim moją wspaniałą byłą przyboczną i obecną następczynię.
I to było niesamowite przeżycie. Przypomniało mi się, jak krok po kroku, tydzień po tygodniu, zbiórka po zbiórce, ramię w ramię pracowałyśmy, żeby odbudować tę drużynę. Jak zostawałyśmy po zbiórkach i najpierw załatwiałyśmy masę bieżących spraw, a później do nocy po prostu gadałyśmy. O wszystkim. Zaczynałyśmy z pięcioma harcerkami. Ja oddałam Maryś drużynę po pierwszym samodzielnym obozie, nagrodzoną tytułem najlepszej drużyny w hufcu. Teraz Maryś ma pięć zastępów i najwyższy poziom w kategoryzacji namiestnictwa. I to jest nasz wspólny sukces. To jest coś, co stworzyłyśmy razem i co Ona kontynuuje i co dzięki Niej trwa. I jestem z Niej i naszych Harcerzątek niesamowicie dumna. I niesamowicie wdzięczna. I strasznie się na tej zbiórce popłakałam, ale to ze wzruszenia.

 DMB 2015, 2016, 2017 i 2019

Na przełomie lutego i marca poprowadziłam również gościnnie próby taneczne w amatorskim teatrze muzycznym, w którym byłam kiedyś choreografką. I to też było wzruszające przeżycie. Moje Małe Tancereczki z młodszego zespołu, które zaczynały nie mając o tańcu pojęcia, nie słysząc rytmu i nie potrafiąc wyprostować kolan albo obciągnąć palców, teraz są najlepszymi tancerkami w zespole, prowadzą rozgrzewki, kroki łapią w lot, poruszają się z gracją, na scenie prezentują się doskonale i same są inspiracją dla młodszych dziewczyn.

Moje zdjęcie ze strony teatru


I to tak właśnie powinno działać!










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz