Początek lipca 2022
O urlopie i wakacjach,
chociaż to dwie różne
rzeczy!
Jak słusznie
mawia moja mądra koleżanka z pracy... Wakacje mają uczniowie. Nauczyciele mają
urlop. Tak, ten urlop bywa dłuższy niż w innych zawodach, ale nie, nie trwa on
dwa miesiące. Nie wspominając już o tym, ilu nauczycieli w wakacje pracuje na
koloniach czy obozach, więc tego urlopu ma nawet mniej niż przedstawiciele
innych zawodów!
W
tym roku ostatni raz do szkoły idę 5 lipca, ale – jak wspominałam wpis wcześniej
– pracować zamierzam systematycznie przez całe wakacje, przynajmniej wtedy,
kiedy będę w Warszawie...
Jadę na żagle na Zegrzu z Karolem i znajomymi i spędzam dzień w spa z przyjaciółką (jeżu kolczasty i borze
sosnowy, jakie luksusy)!
Rozmawiamy całą noc w dość
szczególnych okolicznościach, i ta rozmowa i te okoliczności... bardzo dużo mi
dają.
Zdaję sobie sprawę, że ciągle
mówiłam, że ostatnie lata (począwszy od epizodu nauczania matematyki, kiedy to
miałam ponad 40 h lekcyjnych w planie, poprzez pandemię i lockdowny,
skończywszy na tym roku zmagania się z ich fizycznymi i psychicznymi skutkami
wśród młodzieży i odnajdywania się w rzeczywistości, w której tuż za naszą
granicą toczy się wojna) były trudne. Teraz zaczynam rozumieć, na ilu poziomach
były dla mnie trudne, co we mnie zmieniły i... I jak bardzo nie byłam ostatnio
sobą...
Jeszcze tylko nie do końca wiem, co
z tą wiedzą zrobić... Ale to już coś...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz