Wiosna 2020
Niezwyczajna
w czasach zarazy
Kwarantanna – Tydzień ósmy (majówkowy)
Wyczekana
majówka!
Krótka
w tym roku, ale i tak dobrze, że w ogóle jest. I można korzystać z ogródków
działkowych i lasów, i to nawet bez maseczek. A to mi w zupełności wystarczy!
W
czwartkowy wieczór zaczynam przygotowania. Robię wszystko to, co w każdy
weekend zrobić trzeba – jakieś porządki i inne gotowanie. Kładę się o 5 nad
ranem... Ale to wszystko po to, żeby naprawdę móc z tej majówki skorzystać...
Bo zwariuję inaczej! Od 11 marca, od 7 tygodni, wyszłam z domu może ze 7 razy.
Może nawet i 11, ale co najwyżej do paczkomatu lub sklepu. Przyrody mi trzeba!
Piątek
spędzamy na działce Mamy Karola i w okolicznych lasach. Wśród krzewów i wysokich
traw, przy samej dróżce, buszuje sarenka. A może to mała łania? Spora jak na
sarnę... Jest całkiem blisko. Podchodzimy trochę bliżej, a ona – kilkoma
niespiesznymi skokami – oddala się z godnością. Jest to dzień spaceru po lesie
i drzemki w hamaku między drzewami. Wąchania obłędnie
pachnącej czeremchy, a wieczorem słuchania szemrzącego deszczu!
I
wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że...
Istnieją
takie sprawy, których nigdy nie zrozumiem. Należy do nich prawo butelki. To
prawo, zgodnie z którym pusta butelka staje się niepomiernie cięższa od pełnej
i chociaż można ją było przynieść do lasu, to wynieść już się nie da. Ten
plastik, który będzie się rozkładał tysiące lat... I to szkło, zwłaszcza teraz,
kiedy jest taka susza! Jasne, można wynieść. Nie mieliśmy worka, ale chociaż
tyle, ile mieści się w łapkach (w moich niewiele, ale w Karolowych już sporo).
Ale to się nigdy nie kończy... Ileż można o tym mówić, uświadamiać,
przypominać...? Powoduje to u mnie taką frustrującą bezsilność, że aż boli!
Skorupka - mała, błękitna... Może po młodej sójce?
W
sobotę odwiedzamy moją Mamę i Jej działkę. Czereśnia już przekwita, ale nadal
można się pod nią rozciągać. Trochę się boję stania na rękach, bo jest jej
jednak mniej niż ściany i nie wiem, czy na pewno trafię... Ale i tak jest
wspaniała!
Perspektywa - Karolowa. Styl - Kwarantannowy.
Maseczka z resztek naszego obrusa jest uszyta przez Mamę Karola.
Nerka na żel antybakteryjny do mycia łapek to prezent od przyjaciółki.
I proszę, jak się wszystko ładnie komponuje!
Przekwita
forsycja, zostało kilka tulipanów i ostatnie pojedyncze hiacynty. Są też wielkie
magnolie. Jest cały dywan niezapominajek. Jest
jabłonka, w której dużych kwiatach roją się cudownie brzęczące pszczoły.
Będzie miód, będą jabłuszka...
Niezapominajkowy dywan z tulipanem i ślimaczkiem
Jabłonka z pszczółką (chyba nie widać) :)
Jabłonka z księżycem (prawy dolny róg) :)
Nieśmiało zaczynają kwitnąć moje ukochane, pachnące upajająco, konwalie
i bzy!
Najpiękniejszy czas w roku...
Kwarantanna – Tydzień dziewiąty i dziesiąty oraz jedenasty i dwunasty
Kolejne
trzy weekendy maja spędzamy tak samo. W sobotę Działka Mamy Karola i – może
niezbyt przyjemne, ale pożyteczne – zbieranie śmieci w lesie. W niedzielę
działka mojej Mamy i – przyjemniejsze, choć nieco mniej pożyteczne – zbieranie konwalii
i bzów.
Słońce
świeci rozleniwiająco.
Powietrze
pachnie obłędnie, upajająco, hipnotyzująco, powoli przekwitającym bzem.
I
prawie można uwierzyć, że na świecie nie dzieje się źle. I chciałoby się
położyć w hamaku i zasnąć, zasłuchaną w głosy ptaków...
A
że nie można? Cóż... Takie czasy, że lepiej mieć pracy zbyt dużo, niż nie mieć
jej wcale.
A
tymczasem...
Słońce świeci rozleniwiająco.
Powietrze pachnie obłędnie, upajająco, hipnotyzująco, powoli przekwitającym
bzem.
Niech kwitnie... Niech pachnie... Niech pozwala się podziwiać!





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz